Minęło już sporo
czasu, odkąd zaczęłam uczyć się na platformie DataCamp. Większość materiałów,
które przerabiałam, dotyczyła Pythona (choć trochę zahaczyłam też o inne tematy).
Może się wydawać, że po tak długim czasie powinnam już być mistrzynią, ale
prawda jest taka, że między dwoma intensywnymi okresami nauki minęło
wystarczająco dużo czasu, żebym zaczęła się zastanawiać… czy ja w ogóle jeszcze
coś pamiętam?
Praktyka jest ważna - a ja trochę o tym zapomniałam.
Potem przyszedł
moment intensywnych powtórek, od zupełnych podstaw. Chciałam mieć pewność, że
nic mi nie umknęło i że nie przeskoczyłam czegoś istotnego. To wtedy
postanowiłam, że tym razem nie odpuszczę, nawet jeśli życie znowu postanowi
trochę namieszać (a potrafi). Ustaliłam sobie konkretny cel, zaczęłam działać i
regularnie wracać do materiału.
Podsumowanie nauki
Dla mnie fajnym podsumowaniem tej nauki są różnego rodzaju certyfikaty. Nie tyle dla CV, co po prostu dla siebie - żeby się podbudować i mieć poczucie, że jednak coś zostaje w głowie. Postanowiłam też robić projekty. To akurat daje mi ogromną frajdę, bo pozwala sprawdzić, czy rzeczywiście rozumiem to, czego się uczę. Muszę to robić, bo obecnie nie pracuję jeszcze w branży IT, a moja codzienna praca niestety w ogóle nie daje mi okazji wykorzystywać tych umiejętności.
Na ten moment
jestem na etapie wielkiej powtórki podstaw Pythona. Nie jest to nic, czym można
by się chwalić - ale nie chciałam zaczynać „od środka”. Jest nawet certyfikat,
który idealnie pokrywa się z materiałem, który właśnie sobie odświeżyłam. To
certyfikat DataCamp Python Data Associate- moim zdaniem świetny punkt wyjścia,
jeśli ktoś dopiero zaczyna swoją przygodę z certyfikacjami.
No dobrze, ale jak się przygotowuję?
Zawsze się przygotowuję. Serio. I tym razem też mam już swój plan. Traktuję to jako świetną okazję, żeby utrwalić wiedzę, więc nie zamierzam pominąć żadnego kroku. W swoim planie zamieszczam linki do różnych rzeczy, ale nie jestem świadoma, które z nich prowadzą do zawartości premium, a które do rzeczy dostępnych dla zwykłego użytkownika (jeśli jesteś "zwykłym" użytkownikiem i wahasz się nad przejściem do wersji premium, to świetnie trafiłeś, bo mam dla ciebie post: Czy warto zainwestować w DataCamp?. No, może ten post ma troszkę inny tytuł, ale jest dokładnie o tym, czy warto.
Mój plan wygląda
tak:
- Czytam swoje notatki. Ale nie tylko czytam- od razu testuję każde zagadnienie na przygotowanych danych. Kodowania nie da się nauczyć „na sucho”, samo przeglądanie tekstu to za mało.
- Drukuję sobie „Python Cheat Sheet for Beginners”- tak na wszelki wypadek. Sprawdzę, czy moje notatki pokrywają się z tym, co tam jest (choć mam wrażenie, że mam w nich dużo więcej).
- Robię dwa testy poziomujące dostępne na DataCampie- są rekomendowane przed podejściem do certyfikatu, więc potraktuję je jako checkpoint.
- Oglądam webinar „Data Cleaning for Everyone”- również polecany jako materiał przygotowujący do egzaminu. Warto.
- Rozwiązuję próbny test dostępny w zakładce "Certification" (trzeba wybrać "Technology" w rozwijanym menu po lewej stronie, a następnie "Python Data Associate")
- Sprawdzam, jakie błędy najczęściej popełniają inni. Z ciekawości, ale też „na wszelki wypadek”. Warto wiedzieć, czego unikać. Błędy dostępne są tu: Common Mistakes.
- Rejestruję się i… podchodzę do egzaminu!
Mam nadzieję, że
w kolejnym poście będę już mogła się pochwalić zdanym testem i swoim pierwszym
certyfikatem. I napiszę z czystym sumieniem: „było łatwo” (choć pewnie nie
będzie 😅).
Trzymajcie kciuki!

Komentarze
Prześlij komentarz