Czego nauczyłam się o sobie w trakcie przebranżowienia?
W międzyczasie
przygotowań do certyfikatu postanowiłam poruszyć nieco lżejszy temat. Taki
bardziej osobisty- o tym, czego nauczyłam się o sobie podczas przebranżowienia
i co się zmieniło w moim podejściu do nauki odkąd zaczęłam szykować się do
nowej roli.
Lepsze planowanie = mniej chaosu
Pierwsza rzecz,
która od razu przychodzi mi do głowy, to zdecydowanie lepsze planowanie nauki.
Bez planu łatwo się pogubić albo przytłoczyć ilością materiału, który trzeba
ogarnąć. Dlatego zawsze robię plan- najczęściej tygodniowy. Uwzględniam w nim
obsunięcia czasowe, więc w większości przypadków udaje mi się go zrealizować.
Nie spieszę się
za bardzo, bo zależy mi na dogłębnym poznaniu każdego tematu (na poziomie,
który sobie wcześniej ustaliłam – douczanie się to i tak temat na całe życie 😉). Staram się łączyć różne formy nauki:
teoria i praktyka na DataCampie, webinary, filmy na YouTubie, książki, projekty
„do szuflady”. I co najważniejsze- jeśli z jakiegoś powodu nie wykonam planu,
nie mam już do siebie pretensji. Kiedyś byłoby mi trudno sobie coś takiego
wybaczyć.
Techniki, które działają nie tylko w nauce
Lubię tematy
związane z rozwojem osobistym, więc często sięgam po różne źródła i metody,
które mają pomóc w skuteczniejszym uczeniu się i ogarnianiu codzienności. Kto
nigdy nie miał problemu, żeby przekonać się do aktywności fizycznej, niech
pierwszy rzuci kamieniem! 😉
To, czego się
nauczyłam, pomaga mi nie tylko przy wprowadzaniu zdrowszych nawyków, ale też w
samej nauce. Widzę, że robię więcej, mniejszym kosztem energii. Lepiej
przyswajam materiał, szybciej go utrwalam. To ogromna różnica w porównaniu do
czasów, kiedy działałam bardziej „na oślep”.
Kiedy mózg mówi „stop”- słucham go
Jedną z
najważniejszych rzeczy, jakie zrozumiałam, to że nie ma sensu siedzieć nad
nauką na siłę. Nawet jeśli temat mnie pasjonuje, czasem przychodzi moment (ze
zmęczenia albo złego momentu dnia), kiedy nic nie wchodzi do głowy.
Kiedyś próbowałam
przeczekać- skoro miałam uczyć się w tym czasie, to siedziałam, bo „tak
zaplanowałam”. Teraz jestem o wiele bardziej wyrozumiała wobec siebie. Gdy
czuję, że nie idzie, robię coś innego- idę pobiegać, na spacer, poczytam
książkę. I wracam do nauki z nową energią. Proste, ale skuteczne.
Determinacja- miłe zaskoczenie
Zaskoczyło mnie
to, jak bardzo potrafię być zdeterminowana. Życie lubi pisać swoje scenariusze,
nie zawsze zgodne z naszymi planami- i ja też się o tym przekonałam. Ale mimo
różnych komplikacji nie poddaję się. Wiem, że mam w sobie upór i wytrwałość. To
bardzo miłe uczucie- spojrzeć na siebie przychylnie, szczególnie jeśli z natury
bywa się samokrytyczną osobą.
Teoria teorią, ale praktyka to złoto
W tej nowej
ścieżce zawodowej przykładam ogromną wagę do praktyki. Staram się wszystko
testować od razu. Mimo że moje poprzednie studia były w dużej mierze
teoretyczne, już wtedy przecież istniały sposoby, by lepiej zrozumieć materiał-
choćby przez case studies. Ale z tych możliwości korzystałam rzadko.
Może i wiedza nie
ucierpiała jakoś drastycznie, ale teraz widzę, że nauka przez praktykę daje o
wiele więcej satysfakcji. Może, gdybym robiła to wcześniej, pokochałabym tamten
kierunek bardziej?
Nauka, która ekscytuje
Dziś jestem w
stanie wciągnąć się w temat „bez reszty”. Wiem- może to brzmieć
kontrowersyjnie, że skończyłam studia, które nie wywoływały we mnie aż tyle
emocji. Ale po prostu- po maturze nie do końca wiedziałam, czego chcę. I choć
były momenty, kiedy coś mnie naprawdę zainteresowało, to teraz- ucząc się do
nowej roli- tych momentów mam mnóstwo.
Zdarza się, że
tak bardzo wciągnie mnie nowy temat, że nie mogę zasnąć, bo jeszcze chcę coś
sprawdzić, coś przetestować. Wcześniej to się zdarzało o wiele rzadziej. Tym
razem trafiłam w dziesiątkę!
Jeśli też jesteś
na etapie przebranżowienia albo uczysz się czegoś nowego, może znajdziesz w tym
wpisie coś znajomego. Albo przynajmniej złapiesz chwilę refleksji nad tym, jak
bardzo potrafimy się zmienić, gdy zaczynamy podążać swoją drogą- i jak wiele
się o sobie uczymy w tym procesie 💡
*Ilustracja z początku posta pochodzi z Pixabay i jej autorem jest Mohamed Hassan.
Komentarze
Prześlij komentarz